Wysłany: Wto Cze 28, 2016 11:37 [R25] Płyn w oleju - dużo i szybko. W ciemno HGF?
Rodzaj silnika: benzyna Pojemnosc silnika: 1.4 16v Rok produkcji: 2003
Dopadł mnie najpewniej HGF, ale nim wypatroszę silnik, chciałbym się upewnić, że nie ma innej, choćby wątpliwej, ale realnej przyczyny.
W skrócie: w ciągu minuty silnik zaczął się przegrzewać, po czym zgasł. Poziom oleju wzrósł ponad skalę na bagnecie, masło tamże oraz pod korkiem oleju, a w zbiorniczku płynu sucho lecz czysto. Od tamtej pory jak ostygł nie próbowałem odpalać.
Dokładnie było to tak. Od ponad roku pomału znikał płyn. Szklanka na pół roku, potem szklanka na miesiąc. Nie było innych problemów, więc grzecznie dolewałem. Na wiosnę odstawiłem do warsztatu, aby sprawdzili uszczelkę głowicy. Wyszło, że jest OK, a wyciek był w chłodnicy, która poszła do wymiany. Ale płynu nadal ubywało, choć mniej: szklanka na kwartał. Więc dolałem tę szklankę pod koniec maja i jeździłem, ale innych problemów nie obserwowałem.
Ostatnie dwa tygodnie miałem wrażenie jakby silnik był nieco mułowaty, przy ruszaniu, choć na autostradzie różnicy nie było czuć. Ale prędzej podejrzewałem zużyte sprzęgło. Jeszcze dzień przed awarią hasał po autostradzie bez odczuwalnych problemów.
Natomiast w dniu padaki pojechałem marne 10km i kilometr od domu nagle w aucie zaczęło się robić fest gorąco mimo włączonej klimy, aż zaczęło się ze mnie lać bardziej niż by to wynikało z upału za oknem. Patrzę na wskaźnik temperatury płynu chłodzącego, a on podskoczył na godzinę 1:30 z pozycji zwykle na godzinie 3:30. Dalej akcja trwała jakieś 10 sekund: postanawiam się zatrzymać, silnik już nierówno pracuje, skręcam w boczną uliczkę i w tym momencie gaśnie, staczam się tam ino rozpędem. Wiatrak chłodnicy jeszcze przez chwilę kręcił się ostro, pod deklem zaworów margaryna i leci para, na bagnecie poziom wzrósł wyraźnie i też margaryna. W zbiorniczku płynu sucho, w wężach też pusto. Nie próbowałem już odpalać, auto doturlało się do bazy na holu.
Skoro to Rover oraz zważywszy na objawy, na 99% będzie HGF. Być może kompresja w cylindrach była i jest OK, ale przerwa wyskoczyła między kanałem wodnym i olejowym.
Ale czy na pewno nie ma innej opcji? Czy HGF dałby tak błyskawiczną ucieczkę płynu chłodzącego? W sumie nawet jeśli przyczyna była inna, to w wyniku przegrzania uszczelka musiała paść skoro silnik zgasł. Ale wolałbym inne opcje wykluczyć, by nadaremnie wszystkiego nie rozkręcać.
SPAMU¦
Wysłany: Wto Cze 28, 2016 11:37 Post o charakterze reklamowym. Każde Twoje kliknięcie zwiększa nasze szanse przeżycia ;)
Nie chcę bronić Juzef 'a ale chyba większość kierowców postąpiłoby podobnie dolewając płynu (w tak małych ilościach) zamiast robić uszczelkę głowicy.
Zwłaszcza że jeśli płynu zaczyna ubywać a wycieku nie ma to niebardzo jest co z tym zrobić aby zapobiec hgf. i chyba nie można mówić tu o bagatelizowaniu problemu.
_________________ Niewiedza kosztuje.
Autor zastrzega sobie prawo do zmiany zdania bez podania przyczyny.
Jakikolwiek ubytek płynu w serii K powinien od razu zaalarmować właściciela. Czy to ubytek przez uszczelkę kolektora, czy nieszczelny układ albo uszczelka. Podstawą eksploatacji tych silników jest baczne monitorowanie stanu płynu. Z postu wynika (dla mnie) żeJuzef jest świadomy marki.
Byłem świadom problemu, dlatego posłałem chabetę na warsztat i diagnoza, że z uszczelką jest OK, chyba zbytnio mnie uspokoiła. Późniejszy drobny ubytek płynu bez żadnych innych objawów sugerował jak dla mnie raczej jakiś mały wycieczek z układu chłodzenia trudno obserwowalny niż początki HGF, więc raz dolałem. Niestety potem nie kontrolowałem sytuacji dostatecznie często, bo może bym szybszy ubytek płynu zauważył w porę, o ile by się dało. Szczęście głupiego, że awaria wypadła praktycznie w najlepszym możliwym momencie - kilometr od domu
Konkretne działanie dopiero przede mną. Na razie jedynie spuściłem olej (jasnobrązowa emulsja najpierw poszła) i płyn a raczej jego resztki, bo z dolnego węża od chłodnicy wyleciał może z litr, z niewielkimi plamami oleju. Czyli wątpliwości nie ma.
Spróbuję sam. Robiłem w swej karierze głowicę w Nysie (nadal na chodzie) a w Roverku dotąd samodzielnie rozrząd. Narzędzia są, uszczelki wszelakie nabyte, wiedza z internetu wyfedrowana. Uszczelka będzie stary typ a w sumie nie wiem jaką mam teraz. Powinna być fabryczna - 99 tys. przebiegu na 99,8% faktycznego a w kwitach od Niemców nie ma nic o wymianie.
To jak masz możliwość to zrób przy okazji jakiś film instruktażowy albo chociaż zdjęcia z prac. Podziel się też problemami przy wymianie albo istotnymi szczegółami. Też chcę się zabrać za swój ale mam pewne obawy.
[ Dodano: Wto Lip 05, 2016 17:31 ]
Wymieniona uszczelka głowicy, uszczelnione rozpołowienie + nowe uszczelki kolektorów, uszczelniacze wałków rozrządu. Pacjent przeżył i zrobił na razie ~50km bez problemów. Skrajne emocje i doświadczenie: bezcenne
Choć nie obyło się bez atrakcji - odwrotnie założyłem koła rozrządu i się dziwiłem czemu nie pali
Trochę zdjęć porobiłem z początku, ale nic szczególnego. Procedurę rozkręcania wszystkiego dokładniej pokazuje ten filmik. W większości według tego leciałem. Nie odkręcałem jedynie łapy silnika ani go nie podnosiłem. Dobry jest też ten temat z anglosaskiego forum gdzie są momenty i kolejności dokręcania.
Demontaż wszystkiego robiłem na czuja: co mi przeszkadzało, to wykręcałem (oczywiście pokrywę zaworów i głowicę - z zachowaniem kolejności). Mega upierdliwe było odkręcenie kolektora dolotowego przez diabelnie marny dostęp. Śruby głowicy poszły łatwo, ale napodróżowałem się niepotrzebnie po okolicy szukając przejściówki do klucza z 3/8" na 1/2", bo na 3/8" kupiłem nasadki torx nie przewidziawszy, że nie mam do tego wajchy. A mały klucz dynamometryczny, którym trzeba było potem głowicę wstępnie skręcić, miał końcówkę 1/4", więc znów ciekawie. Gdyby nie problemy sprzętowe, o połowę krócej by mi to wszystko zajęło.
Zgodnie z tym, co na w/w filmiku, nie trzeba zdejmować koła pasowego i rozbierać całego rozrządu. Ale ja miałem cały czas obawy, że mimo zablokowania wału, luźny pasek może mi na dolnym kole zębatym przeskoczyć przy składaniu, bo ma tam luz. Ostatecznie nic takiego się nie stało, ale dla pewności przed demontażem włożyłbym w dolną część plastikowej obudowy rozrządu coś, co by sięgnęło do koła zębatego na wale, wlazło między obudowę a pasek i zapobiegło jego ew. ruchom na dolnym kole.
Tak wyglądała stara uszczelka. Odpadły pola silikonowe z kilku kanałów olejowych. Prawie cały płyn trafił do oleju, natomiast w układzie chłodzenia oleju było ze dwie łyżki.
Blok i głowicę przeczyściłem z nagaru, zeskrobując z licujących powierzchni drewnianym patyczkiem, żeby nie wydrapać ubytków. Głowica przeszła kąpiel w nafcie, masło i zeschnięty stary olej z zakamarków usunięte.
Potem rozebrałem głowicę, wałki wyjąłem i w jakieś dwie godziny załatwiłem temat z nowym uszczelnieniem. Posmarowałem uszczelniaczem Dirko od Elringa, za pomocą palucha własnego, tak tylko aby cieniutki film był po całości, z lekkim odstępem od kanalików olejowych. Bałem się, że wyjdzie za mało, a po skręceniu troszkę pasty powyłaziło bokami. Czyli trzeba smarować naprawdę symbolicznie.
Sprawdziłem płaskość głowicy i bloku silnika za pomocą liniału + latarki i było wszystko perfekcyjnie, więc przystąpiłem do składania. Nowe śruby, wstępnie wszystko na 20Nm dwa razy sprawdzone, potem kręcenie 4 x 90st. To był relaks w porównaniu z robotą przedtem i potem.
Najgorsza jazda była z rozrządem, ale to przez moje błędy. Po zmontowaniu rozpołowienia i wsadzeniu głowicy na miejsce założyłem koła rozrządu jak pisali, czyli na wałku zasilania dzyndzel na godzinie 4. a na wydechowym na 8. Ale potem już z głowicą na miejscu coś mi nie pasowało: znaki na kołach się zrównały, ale były odwrócone o 180st (EXHAUST po stronie zasilania). Miałem fotki wyjściowego położenia wałków rozrządu - było takie samo, więc na ich podstawie uznałem, że to koła są odwrotnie zamontowane. Odwróciłem je, składam rozrząd. Obracam wał, gładko się kręci, więc montuję wszystko inne. Próbuję odpalić - i lippa, nie idzie nijak Myślę: rozrząd się przestawił. Zdejmuję koło pasowe - jest git co do ząbka. I wtedy sobie przypominam, że odwracałem koła rozrządu W ustalonej pozycji odkręcam śruby kół rozrządu i faktycznie są dzyndzle nie tam, gdzie powinny. Zamieniam koła, składam wszystko nazad, odpalam - i działa elegancko
Czemu mi się to pokiełbasiło: nie jestem 100% pewien, bo nie mam fotki z momentu przed zdjęciem paska rozrządu, ale wygląda na to, że pozycja, w której rozkręcałem rozrząd, od początku była niewłaściwa, przesunięta o jeden obrót wału. To dlatego, że sprawdziłem wyrównanie w poziomie znaków na kołach rozrządu, ale nie zobaczyłem, że znaczniki są ustawione w odwrotnych kierunkach (EXHAUST wskazywał na kolektor dolotowy). Przez to zdjęcia położenia wałków rozrządu wprowadziły mnie później w błąd. Tak byłem tego ustawienia pewien, że nie czytałem napisów...
Wstawianie obrazków dziwne działa, duże rozmiary są pod stosownymi linkami.
Hej ja niedawno kupilem rovera 25 z2004 model po liftingu za 5,5 tys. Ogladalem jednoczesnie Ibizę z tego samego rocznika za 11 tys zł, która była golaska jeżeli chodzi o wyposażenie.
Ta różnica cenowa wynika ze Roverki mają wadę mechaniczną w postaci uszczelki pod głowicą, która jest zbudowana ze złej jakosci surowców? Obecnie jezdze bardzo niewiele , bo nie mam na benzyne wiecej jak 100 zl miesiecznie /reszte jezdze autobusem. Jak to się zacznie psuć, to mnie nie będzie stać na pakowanie kilku kafli w te uszczelki pod głowicą. Czy to jest aż tak poważny i częsty problem w Roverach 25?
Jak będziesz rozsądnie spalal ta stówkę mieiecznie, palowal tylko na nagrznym,dbal o auto to uszczelke zrobisz jak juz zmienisz prace na lepiej platna Swoja droga kupiłeś auto za piec klocków i nie sprawdziles bolączek auta? Uszczelka została zaprojektowana tak by chronić silnik.
_________________ Najpierw Rover 25 2.0 iDT 2001r
Teraz MG ZR 105 2005r
Korzystał z pełnej mocy silnika dopiero po jego rozgrzaniu, czyli po prostu nie przyśpieszaj za ostro dopóki jest zimny.
HGF sam z siebie raczej się nie robi. Większość przypadków to wina zaniedbania wynikającego z dość powszechnego podejścia, że "dopóki się toczy to co będę zaglądał".
Wcześniej jeździłem Peugeotem i tam identyczną czarną legendą obrosła belka tylnego zawieszenia. Jak się dba tak się ma i już.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum