Wiam jestem nowym posiadaczem Rover-a 25 (jakis miesiac) Zakupilem auto w bardzo dobrym stanie (servisowany itp) Naczytalem sie roznych rzeczy o uszczelce i przyslowiowym "masle" wiec co jakis czas sprawdzam stan oleju,stan plynu + zabarwienie w zbiorniczku wyrownawczym,temperature,czy mam malo pod korkiem,bialy dym z rury...
Posprawdzeniu tych wszystkich rzeczy okazalo sie ze plynu ucieka jakies 3cm na 3 tygodnie(mala i oleju tam brak),zbiera sie sladowa ilosc maleska pod korkiem,temperatura ok i na bagnecie nie ma masla ani wody,bialego dymu brak... wiec pojechalem do mechanika upewnic sie czy to tak ma byc czy to juz jakis obiaw uczscelki - powiedzial mi ze mam jezdzic i niczym sie nie przejmowac - dolewac sobie plynu i caly czas kontrolowac te czynniki - powiedzial ze wtedy przyjechac jak juz bedzie bialo w zbiorniczku i malo na bagnecie... pojechalem do drugiego powiedzial mi to samo... ze nbarazie jezdzic i to jest poprostu tak juz w tym modelu...
co wy o tym sadzicie i czy tak poprostu jest ?
czekam opinie
SPAMU¦
Wysłany: Czw Mar 26, 2009 13:52 Post o charakterze reklamowym. Każde Twoje kliknięcie zwiększa nasze szanse przeżycia ;)
masło pod korkiem to standardowy objaw jazdy na krótkich odcinkach czyli silnik niedogrzany
ja to miałem w każdym swoim aucie
a co do płynu to masz gdzieś nieszczelność w układzie
Jeśli silnik jest niezamęczony i nie otwierany jeszcze, albo jeśli jest to silnik, w którym HGF naprawiono WŁAŚCIWIE (co jest w zasadzie równoznaczne z rzuceniem w kąt instrukcją serwisową do tych silników - tzn. Rave) - to płynu chłodniczego nie będzie ubywać ni kapinkę, pod korkiem nie będzie JAKICHKOLWIEK śladów emulsji - czyli pomieszanego oleju z chłodziwem i oleju nie będzie również ubywać.
Jeśli ktoś mi nie wierzy - mogę dać do wglądu silnik mojego polonezika, w którym HGF'a robiłem w listopadzie 2006 roku, miał wtedy przebieg 102 kkm. Obecnie, przejechałem po naprawie (własnoręcznej, oczywiście) już ponad 58 kkm, w tym na jednym oleju od lipca 2007 roku 34 kkm. Silnik ma obecnie lekko ponad 160 kkm. Oczywiście, cały czas na gazie, instalacja II generacji, oparta o podzespoły włoskie, tomasetto (parownik, mikser, itd..) oraz polską elektronikę - LechoLpg.
Gazownia oczywiście, po mojej regualcji, co oznacza prawie maksymalne przykręcenie gazu. Zawory, pomimo ponad 90 kkm przebiegu na gazie, nie "wypaliły" się.
Właściwie przeprowadzona naprawa HGF'a skutkuje przywróceniem silnikowi sprawności całkowitej, takiej, jaką miał przed pojawianiem się pierwszych objawów tego przykrego mankamentu.
_________________ Człowiek pochodzi od małpy. W czerwonym.
oprawca_1978 ty jak sypniesz lekturę to na pół strony od razu oczywiście żartuję
ale do rzeczy
masełko czy tam kawa z mlekiem jest też objawem tego co napisałem wyżej
wystarczą mi własne przykłady a także fora innych marek na których też piszą o tym temacie
owe masełko pojawia się w okresie jesienno zimowym a ginie w okresie wiosenno letnim
chyba że w Roverach nie ma czegoś takiego jak niedogrzany silnik i masełko nie występuje
Nie potwierdzam absolutnie. Masło to ja mam w lodówce, marki nie wymienię, ale roślinnego używam. A silnik mojego poldasa mam niedogrzany nagminnie, jakoże od ponad roku termostat (zapewne po octowaniu instalacji w lato 2007, gdy zaczął mnie wkurzać za często i za długo włączający się wentyl chłodnicy dwiema flaszkami octu) ustala temperaturę silnika na około 70 stopni, a samo zagrzanie silnika jest za długie (co zarazem jest dowodem na to, że termostat nie zamyka się do końca).
Niemnie jednak - ŻADNEGO "masła" na korku oleju, na bagnecie i innych częściach silnika w środku nie ma.
Olejek używam zawsze ten sam, Lotos 5W40 pełen syntetyk. Na obecnym przejechałem już sobie ponad 34 tysiące km i mam go dwudziestu miesięcy w silniku bez wymieniania. Nawet nie chce go ubywać, no może trochę sączy się przez simmeringi wałków rozrządu, ale to z mojej winy, bo głupi, pozamieniałem w lipcu 2007, gdy doszczelniałem górną skrzynkę wałków rozrządu, to pozamieniałem je miejscami przód - tył, co dało efekt "pompowania" przez nie na zewnątrz, zamiast trzymania "do środka" oleju. Nie są to jednak wycieki, które powinny martwić.
Dla ciekawości dodam, że mam pasek rozrządu oryginalny na 100%, nie zmieniany. Ma prawie 13 lat i ponad 160 kkm przebiegu. Wyciągnięcie jest już na około pół zęba, napinacz już maksymalnie na półksiężycu dociągnąłem. I jeżdżę tak, bo słynna śrubka koła pasowego koła alternatora nie daje się odkręcić, choć ja i inni już się z nią mocowali.
_________________ Człowiek pochodzi od małpy. W czerwonym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum